Rozważania na VI Niedzielę Zwykłą  – 17.02.2019

W pierwszym czytaniu słyszymy  dziś bardzo dosadne słowa proroka Jeremiasza: „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce”. Wydaje się, że te słowa są bardzo aktualne w dzisiejszym świecie, w dobie cywilizacji cyfrowej, szybkiej i powszechnej komunikacji. Jakże często spotykamy się z poglądami spychającymi na margines życia Boga i Kościół!

Znałem kiedyś dobrze zapowiadającego się studenta informatyki. Wychowany w bogobojnej rodzinie, w każdy pierwszy piątek uczęszczał do spowiedzi i przyjmował Komunię św. Brał udział w każdej niedzielnej Mszy św. Był człowiekiem szalenie zdolnym. Kiedy zaczął studiować, okazało się, że pociąga go hakerstwo. Zaczął się włamywać do wielu baz danych, później te dane wykradał. Obecnie ten dobrze zapowiadający się informatyk odsiaduje wyrok. Zaczął życie fantastycznie, ale zszedł na złą drogę. Rodzice przestali chodzić do kościoła parafialnego, bo jest im wstyd. Matka tylko płacze i mówi, że był to jedyny, umiłowany syn, a tak skończył.

Wielu z nas słyszało podobne historie. Można powiedzieć, że życie jest jednym wielkim balansowaniem pomiędzy szczęściem a nieszczęściem, grzechem a cnotą, błogosławieństwem a przekleństwem. Jest to także balans między życiem a śmiercią. Wieloma z nas wstrząsnęła śmierć najlepszego polskiego kierowcy rajdowego Janusza Kuliga. Była to bezsensowna śmierć na przejeździe kolejowym. Zginął w okolicznościach związanych z rzeczywistością, w której był mistrzem.

Kiedy w Ewangelii Chrystus mówi z jednej strony „błogosławieni”, a z drugiej – „biada wam”, to słowa te kieruje także do nas. Gdy poznajemy dzisiejszą naukę Chrystusa, jawi się ona jako jakiś absurd. Czy trzeba głodować, być biednym i nie śmiać się, aby zostać błogosławionym? O co chodzi w tym wezwaniu „biada wam”? Co oznaczają konkretne wskazania obłożone klauzulą „biada wam”? Może gdyby ten student informatyki zrozumiał słowa Chrystusa, nie trafiłby do więzienia.

Najpierw słyszymy: „Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą”. Nie chodzi o to, że nie można posiadać. Bogacze oznaczają tu przede wszystkim tych, którzy posiadają złą hierarchię wartości. Źle pojęte bogactwo wyklucza radość z bycia blisko Boga. Ten, kto dużo posiada, boi się, że coś straci. Myśli o tym, by pomnożyć to bogactwo. Nawiasem mówiąc, najhojniejszymi ludźmi są ubodzy. Często ci, którzy mają wiele, nie potrafią się dzielić. Dla posiadających złą hierarchię wartości Bóg jest niepotrzebny. Jest kimś dalekim. Może kiedyś będzie na Niego czas. Dlatego słowo „biada” odnosi się do stawiających Boga nisko w swej hierarchii. Z przerażeniem można zaobserwować współczesną młodzież, która odwraca się od Boga, a tym samym od tradycyjnych wartości, na przykład od rodziny.

W dzisiejszej Ewangelii czytamy także: „Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie”. Syty człowiek to osoba przeniknięta duchem czasu. To ktoś, kto nie dostrzega innych, bo sam żyje w dostatku. Czy syty zrozumie głodnego? Czy mający wszystko zrozumie tego, który potrzebuje? Czy zazdrosny zrozumie, czym jest prawdziwa miłość? Czy kłamca zrozumie, czym jest prawda? Biada więc egocentrykom! A ileż jest takich dramatów na przykład pomiędzy sąsiadami. Wieloletnie spory o jedną deskę, o płot czy drzewo…

Czytajmy dalej: „Biada wam, którzy teraz się śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie”. Czy to oznacza, że nie można się śmiać? Śmiech nie zawsze dowodzi radości wewnętrznej. Może ci, którzy słuchali Jezusa 2000 lat temu, po prostu śmiali się cynicznie z trudnej nauki. Taki śmiech oznacza zagubienie oraz brak umiejętności odczytywania znaków. Jakże wielu ludzi gubi się w swoim życiu. Odchodzi od tradycyjnych chrześcijańskich wartości i śmieje się z tych, którzy co niedzielę drepczą do kościoła, a Dekalog jest dla nich normą odniesienia. Popatrzmy chociażby na tych, którzy przygotowują się do sakramentu bierzmowania. To ma być sakrament dojrzałości chrześcijańskiej! Słyszałem kiedyś, jak matka mówiła do syna: „Idź na spotkanie dla bierzmowanych, bo ci później nie dadzą ślubu!”. To jest właśnie śmiech, cyniczne podejście do wiary, religijności i sakramentów.

Ostatnie „biada” brzmi następująco: „Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”. Biada zatem tym, którzy żyją w kłamstwie, którym wydaje się, że są wspaniali, szlachetni, a tak naprawdę wypełnia ich zazdrość czy nienawiść. Takie kłamstwo oznacza ucieczkę od swojej grzeszności. To gra, pozór.

„Biada” oznacza rzeczywistość po śmierci. Kiedy słyszymy dzisiejszy fragment Ewangelii, możemy sobie wyobrazić dwie drogi: jedną trudną, ale z drogowskazem „błogosławieni”, i drugą łatwiejszą, której koniec oznaczony jest słowem „biada”. Wybór należy do nas!